{"id":313,"date":"2020-02-27T13:03:31","date_gmt":"2020-02-27T12:03:31","guid":{"rendered":"https:\/\/gorzkayuca.com\/?p=313"},"modified":"2025-01-19T21:26:07","modified_gmt":"2025-01-19T20:26:07","slug":"14-wierszem-go","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/2020\/02\/27\/14-wierszem-go\/","title":{"rendered":"Wierszem go."},"content":{"rendered":"\n<p>Od kilku tygodni usi\u0142uj\u0119 doko\u0144czy\u0107 prac\u0119 magistersk\u0105, w zwi\u0105zku z czym ch\u0119tnie zajmuj\u0119 si\u0119 wszystkim tylko nie tym, za co naprawd\u0119 powinnam si\u0119 zabra\u0107. Przegl\u0105da\u0142am dzisiaj rano przy kawie tego bloga, kt\u00f3rego pisz\u0119 sobie ju\u017c od paru miesi\u0119cy i my\u015bla\u0142am o ludziach, kt\u00f3rym pr\u00f3buj\u0119 tutaj odda\u0107 jak\u0105\u015b sprawiedliwo\u015b\u0107. Zawsze trzymam si\u0119 fakt\u00f3w, staram si\u0119 zachowa\u0107 przytomno\u015b\u0107 umys\u0142u, trzy razy czytam ka\u017cde zdanie, cytuj\u0119 precyzyjnie \u017ar\u00f3d\u0142a. Ale dzisiaj mam do\u015b\u0107, w dodatku brakuje mi czasu, zatem postanowi\u0142am odda\u0107 g\u0142os komu\u015b innemu. <\/p>\n\n\n\n<p>Peruwia\u0144ski poeta, antropolog &#8211; mo\u017cna zapozna\u0107 si\u0119 z nim <a href=\"https:\/\/pl.wikipedia.org\/wiki\/Jos%C3%A9_Mar%C3%ADa_Arguedas\"><strong>tutaj na wikipedii.<\/strong><\/a> Od razu uprzedzam \u2013 t\u0142umaczenie jest moje, amatorskie. Poni\u017cej wklejam orygina\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Jos\u00e9 Mar\u00eda Arguedas<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p><strong>Do pewnych doktor\u00f3w<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>M\u00f3wi\u0105 \u017ce nic nie wiemy, \u017ce jeste\u015bmy zacofani, \u017ce wymieni\u0105 nam g\u0142ow\u0119 na\nlepsz\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>M\u00f3wi\u0105, \u017ce nasze serce te\u017c nie pasuje do czas\u00f3w, \u017ce jest pe\u0142ne l\u0119k\u00f3w, \u0142ez, jak u skowronka, jak u wielkiego byka, kt\u00f3remu podrzyna si\u0119 gard\u0142o, dlatego niestosowne.<\/p>\n\n\n\n<p>M\u00f3wi\u0105, \u017ce niekt\u00f3rzy lekarze twierdz\u0105 o nas, lekarze kt\u00f3rzy mno\u017c\u0105 si\u0119 w\nnaszej w\u0142asnej ziemi, \u017ce tutaj tyj\u0105 lub \u017c\u00f3\u0142kn\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Niech m\u00f3wi\u0105, wi\u0119c: niech paplaj\u0105, je\u015bli tak lubi\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Z czego zrobiony jest m\u00f3j rozum? Sk\u0105d pochodzi mi\u0119so na moje serce? Wyci\u0105gnij\nswoj\u0105 lunet\u0119, swoje najlepsze okulary. Patrz, je\u015bli potrafisz.<\/p>\n\n\n\n<p>Pi\u0119\u0107dziesi\u0105t kwiat\u00f3w r\u00f3\u017cnych odmian ziemniaka ro\u015bnie na balkonach nad przepa\u015bciami, gdzie nie si\u0119ga tw\u00f3j wzrok, na ziemi gdzie mieszaj\u0105 si\u0119 noc, z\u0142oto, srebro i dzie\u0144. Te pi\u0119\u0107dziesi\u0105t kwiat\u00f3w &#8211; moje zmys\u0142y, moje mi\u0119so.<\/p>\n\n\n\n<p>Dlaczego nagle zatrzyma\u0142o si\u0119 s\u0142o\u0144ce? Czemu wsz\u0119dzie znikn\u0105\u0142 cie\u0144, panie doktorze? Uruchom sw\u00f3j helikopter i wznie\u015b si\u0119 tu, je\u015bli potrafisz. Pi\u00f3ra kondor\u00f3w, ma\u0142ych ptak\u00f3w, zmieniaj\u0105 si\u0119 w t\u0119cz\u0119 i b\u0142yszcz\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Sto kwiat\u00f3w komosy, kt\u00f3re posia\u0142em na szczytach p\u0142onie w s\u0142o\u0144cu kolorami,\nkwiat zamienia si\u0119 w czarne skrzyd\u0142o kondora i ma\u0142e ptaki.<\/p>\n\n\n\n<p>Popo\u0142udnie, jestem w towarzystwie \u015bwi\u0119tych g\u00f3r: wielki \u015bnieg z \u017c\u00f3\u0142tymi refleksami, czerwonawymi plamami, o\u015bwietlaj\u0105 niebo.<\/p>\n\n\n\n<p>W tej zimnej ziemi, siej\u0119 komos\u0119 stu kolor\u00f3w, stu odmian, z pot\u0119\u017cnego\nziarna. Ta setka kolor\u00f3w to tak\u017ce moja dusza, oczy niezawodne.<\/p>\n\n\n\n<p>Ja, na skrzyd\u0142ach mi\u0142o\u015bci, unios\u0119 z twoich zmys\u0142\u00f3w kamienie idioty, &nbsp;tak ci\u0119 pogr\u0105\u017cyli. D\u017awi\u0119k przestworzy, jakich nikt nie si\u0119ga, \u015bwiat\u0142o czerwonawego \u015bniegu, ku przera\u017ceniu, rozb\u0142yska na szczytach. W szcz\u0119\u015bliwym soku tysi\u0119cy zi\u00f3\u0142, tysi\u0119cy korzeni kt\u00f3re my\u015bl\u0105 i wiedz\u0105, rozlej\u0119 twoj\u0105 krew, do oczka w twojej g\u0142owie.<\/p>\n\n\n\n<p>Miarowy rytm spojrze\u0144 robak\u00f3w kt\u00f3re strzeg\u0105 ziemi i \u015bwiat\u0142a; wrzawa\nlataj\u0105cych insekt\u00f3w, naucz\u0119 ci\u0119 ich bracie, sprawi\u0119 \u017ce je zrozumiesz. \u0141zy\n\u015bpiewaj\u0105cych ptak\u00f3w, ich piersi na r\u00f3wni z brzaskiem, sprawi\u0119, \u017ce poczujesz je\ni us\u0142yszysz.<\/p>\n\n\n\n<p>\u017baden mechanizm nie zdzia\u0142a\u0142 tego co wiem, co boli i jak cieszy\u0107 si\u0119 uciechami \u015bwiata. Na ziemi, od \u015bniegu kt\u00f3ry \u0142amie ko\u015bci do ognia strumieni, pod niebem z jego wol\u0105 i z moimi si\u0142ami, damy sobie rad\u0119 z tym wszystkim.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie uciekaj ode mnie, doktorze, zbli\u017c si\u0119. Przyjrzyj mi si\u0119 dobrze, rozpoznaj mnie. Jak d\u0142ugo b\u0119d\u0119 czeka\u0142? Zbli\u017c si\u0119 do mnie; zabierz mnie do kabiny swego helikoptera, ja ugoszcz\u0119 ci\u0119 trunkiem z tysi\u0119cy ro\u015blinnych sok\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Wylecz\u0119 twoje zm\u0119czenie kt\u00f3re czasami pogr\u0105\u017ca ci\u0119 we mgle jak kula o\u0142owiu, odtworz\u0119 ci\u0119 ze \u015bwiat\u0142a stu kwiat\u00f3w komosy, z obliczem ich ta\u0144ca na wietrze, z ma\u0142ym sercem skowronka w kt\u00f3rym odbija si\u0119 \u015bwiat, od\u015bwie\u017c\u0119 ci\u0119 czyst\u0105 wod\u0105 kt\u00f3ra \u015bpiewa i kt\u00f3r\u0105 zbieram ze \u015bciany przepa\u015bci \u0142agodz\u0105cych swym cieniem nasze stworzenia.<\/p>\n\n\n\n<p>Czy b\u0119d\u0119 pracowa\u0142 wieki lat i miesi\u0119cy, aby kto\u015b kto mnie nie zna i kogo ja nie znam, odci\u0105\u0142 mi g\u0142ow\u0119 male\u0144k\u0105 maszynk\u0105?<\/p>\n\n\n\n<p>Nie, m\u00f3j braciszku. Nie pomagaj ostrzy\u0107 jej przeciw mnie, zbli\u017c si\u0119, pozw\u00f3l si\u0119 pozna\u0107, obejrzyj dok\u0142adnie &nbsp;moje oblicze, moje \u017cy\u0142y, wiatr z mojej ziemi i twojej ten sam, kt\u00f3rym oddychamy; ziemia w kt\u00f3rej twoje maszyny, twoje ksi\u0105\u017cki i twoje kwiaty rachunki, pochodzi od mojej, ulepszana, poskramiana.<\/p>\n\n\n\n<p>Niech ostrz\u0105 no\u017ce, niech zagrzmi\u0105 pejcze, niech wyrobi\u0105 glin\u0119 by przeinaczy\u0107\nnasze oblicza, niech zrobi\u0105 to wszystko.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie obawiamy si\u0119 \u015bmierci, przez wieki dusili\u015bmy \u015bmier\u0107 w naszej krwi,\nwprawiali\u015bmy j\u0105 w taniec po \u015bcie\u017ckach znanych i nieznanych.<\/p>\n\n\n\n<p>Umiemy przeinacza\u0107 nasze twarze glin\u0105 i ukazywa\u0107 si\u0119 tak, przemienieni, przed naszymi synami aby nas zabili.<\/p>\n\n\n\n<p>I dobrze wiemy co musi si\u0119 wydarzy\u0107. \u017be idzie do nas \u015bmier\u0107, \u017ce nadchodz\u0105 ci\nkt\u00f3rych nie znamy. B\u0119dziemy czeka\u0107 na stra\u017cy, jeste\u015bmy synami ojca wszystkich\nrzek, ojca wszystkich g\u00f3r. To ju\u017c nic nie znaczy, braciszku doktorze?<\/p>\n\n\n\n<p>Nie odpowiadaj, nie warto. Tym wi\u0119ksza moja si\u0142a przez tysi\u0105ce lat uczona. Mi\u0119\u015bnie mojego karku w tysi\u0105cach miesi\u0119cy, w tysi\u0105cach lat umacniane. Takie \u017cycie, wieczne \u017cycie moje, na \u015bwiecie kt\u00f3ry nie odpoczywa, kt\u00f3ry tworzy bez zm\u0119czenia, kt\u00f3ry rodzi i stawia w szyku jak czas, bez ko\u0144ca i bez pocz\u0105tku.<\/p>\n\n\n\n<hr class=\"wp-block-separator\"\/>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-large\"><img loading=\"lazy\" width=\"600\" height=\"400\" src=\"https:\/\/gorzkayuca.com\/wp-content\/uploads\/2023\/05\/000147290M.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-427\" srcset=\"https:\/\/gorzkayuca.com\/wp-content\/uploads\/2023\/05\/000147290M.jpg 600w, https:\/\/gorzkayuca.com\/wp-content\/uploads\/2023\/05\/000147290M-300x200.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 600px) 100vw, 600px\" \/><figcaption>\u017ar\u00f3d\u0142o: https:\/\/elperuano.pe\/noticia\/137746-letras-la-relacion-de-jose-maria-arguedas-con-lima<\/figcaption><\/figure>\n\n\n\n<hr class=\"wp-block-separator\"\/>\n\n\n\n<p><strong>Llamado a algunos doctores<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Dicen que no sabemos nada, que somos el atraso, que nos han de cambiar la\ncabeza por otra mejor.<\/p>\n\n\n\n<p>Dicen que nuestro coraz\u00f3n tampoco conviene a los tiempos, que est\u00e1 lleno de\ntemores, de l\u00e1grimas, como el de la calandria, como el de un toro grande al que\nse deg\u00fcella, que por eso es impertinente.<\/p>\n\n\n\n<p>Dicen que algunos doctores afirman eso de nosotros, doctores que se\nreproducen en nuestra misma tierra, que aqu\u00ed engordan o que se vuelven\namarillos.<\/p>\n\n\n\n<p>Que est\u00e9n hablando, pues: que est\u00e9n cotorreando, si eso les gusta.<\/p>\n\n\n\n<p>\u00bfDe qu\u00e9 est\u00e1n hechos mis sesos? \u00bfDe qu\u00e9 est\u00e1 hecha la carne de mi coraz\u00f3n?<\/p>\n\n\n\n<p>Saca tu larga vista, tus mejores anteojos. Mira, si puedes.<\/p>\n\n\n\n<p>Quinientas flores de papas distintas crecen en los balcones de los abismos\nque tus ojos no alcanzan, sobre la tierra en que la noche y el oro, la plata y\nel d\u00eda se mezclan. Esas quinientas flores, son mis sesos, mi carne.<\/p>\n\n\n\n<p>\u00bfPor qu\u00e9 se ha detenido un instante el sol, por qu\u00e9 ha desaparecido la\nsombra en todas partes, doctor?<\/p>\n\n\n\n<p>Pon en marcha tu helic\u00f3ptero y sube aqu\u00ed, si puedes. Las plumas de los\nc\u00f3ndores, de los peque\u00f1os p\u00e1jaros se han convertido en arco iris y alumbran.<\/p>\n\n\n\n<p>Las cien flores de la quinua que sembr\u00e9 en las cumbres hierven al sol en\ncolores, en flor se ha convertido la negra ala del c\u00f3ndor uy de las aves\npeque\u00f1as.<\/p>\n\n\n\n<p>Es el mediod\u00eda; estoy junto a las monta\u00f1as sagradas: la gran nieve con\nlampos amarillos, con manchas rojizas, lanzan su luz a los cielos.<\/p>\n\n\n\n<p>En esta fr\u00eda tierra, siembro quinua de cien colores, de cien clases, de semilla\npoderosa. Los cien colores son tambi\u00e9n mi alma, mis infaltables ojos.<\/p>\n\n\n\n<p>Yo, aleteando amor, sacar\u00e9 de tus sesos las piedras idiotas que te han\nhundido. El sonido de los precipicios que nadie alcanza, la luz de la nieve\nrojiza, de espantado, brilla en las cumbres. El jugo feliz de los millares de\nyerba, de millares de ra\u00edces que piensan y saben, derramar\u00e9 tu sangre, en la\nni\u00f1a de tus ojos.<\/p>\n\n\n\n<p>El latido de miradas de gusanos que guardan tierra y luz; el vocer\u00edo de los\ninsectos voladores, te los ense\u00f1ar\u00e9 hermano, har\u00e9 que los entiendas. Las\nlagrimas de las aves que cantan, su pecho que acaricia igual que la aurora,\nhar\u00e9 que las sientas y las oigas.<\/p>\n\n\n\n<p>Ninguna m\u00e1quina dif\u00edcil hizo lo que s\u00e9, lo que sufro, lo que gozar del mundo\ngozo. Sobre la tierra, desde la nieve que rompe los huesos hasta el fuego de\nlas quebradas, delante del cielo, con su voluntad y con mis fuerzas hicimos\ntodo eso.<\/p>\n\n\n\n<p>No huyas de m\u00ed, doctor, ac\u00e9rcate. M\u00edrame bien, recon\u00f3ceme. \u00bfHasta cu\u00e1ndo he\nde esperarte? Ac\u00e9rcate a m\u00ed; lev\u00e1ntame hasta la cabina de tu helic\u00f3ptero. Yo te\ninvitar\u00e9 el licor de mil savias diferentes.<\/p>\n\n\n\n<p>Curar\u00e9 tu fatiga que a veces te nubla como bala de plomo, te recrear\u00e9 con la\nluz de las cien flores de quinua, con la imagen de su danza al soplo de los\nvientos; con el peque\u00f1o coraz\u00f3n de la calandria en que se retrata el mundo, te\nrefrescare con el agua limpia que canta y que yo arranco de la pared de los\nabismos que templan con su sombra a nuestras criaturas.<\/p>\n\n\n\n<p>\u00bfTrabajar\u00e9 siglos de a\u00f1os y meses para que alguien que no me conoce y a\nquien no conozco me corte la cabeza con una m\u00e1quina peque\u00f1a?<\/p>\n\n\n\n<p>No, hermanito m\u00edo. No ayudes a afilar esa m\u00e1quina contra m\u00ed, ac\u00e9rcate, deja\nque te conozca, mira detenidamente mi rostro, mis venas, el viento que va de mi\ntierra a la tuya es el mismo; el mismo viento que respiramos; la tierra en que\ntus m\u00e1quinas, tus libros y tus flores cuentas, baja de la m\u00eda, mejorada,\namansada.<\/p>\n\n\n\n<p>Que afilen cuchillos, que hagan tronar zurriagos; que amasen barro para\ndesfigurar nuestros rostros; que todo eso hagan.<\/p>\n\n\n\n<p>No tememos a la muerte, durante siglos hemos ahogado a la muerte con nuestra\nsangre, la hemos hecho danzar en caminos conocidos y no conocidos.<\/p>\n\n\n\n<p>Sabemos que pretenden desfigurar nuestros rostros con barro; mostrarnos as\u00ed,\ndesfigurados, ante nuestros hijos para que ellos nos maten.<\/p>\n\n\n\n<p>O sabemos bien qu\u00e9 ha de suceder. Que camine la muerte hacia nosotros; que\nvengan esos hombres a quienes no conocemos. Los esperaremos en guardia, somos\nhijos del padre de todos los r\u00edos, del padre de todas las monta\u00f1as \u00bfes que ya\nno vale nada el mundo, hermanito doctor?<\/p>\n\n\n\n<p>No contestes que no vale. M\u00e1s grande que mi fuerza en miles de a\u00f1os aprendida; que los m\u00fasculos de mi cuello en miles de meses; en miles de a\u00f1os fortalecidos, es la vida, la eterna vida m\u00eda, el mundo que no descansa, que crea sin fatiga; que pare y forma como el tiempo, sin fin y sin principio.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Od kilku tygodni usi\u0142uj\u0119 doko\u0144czy\u0107 prac\u0119 magistersk\u0105, w zwi\u0105zku z czym ch\u0119tnie zajmuj\u0119 si\u0119 wszystkim tylko nie tym, za co naprawd\u0119 powinnam si\u0119 zabra\u0107. Przegl\u0105da\u0142am dzisiaj rano przy kawie tego bloga, kt\u00f3rego pisz\u0119 sobie ju\u017c od paru miesi\u0119cy i my\u015bla\u0142am o ludziach, kt\u00f3rym pr\u00f3buj\u0119 tutaj odda\u0107 jak\u0105\u015b sprawiedliwo\u015b\u0107. Zawsze trzymam si\u0119 fakt\u00f3w, staram si\u0119 zachowa\u0107&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":4,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[2],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/313"}],"collection":[{"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/4"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=313"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/313\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":819,"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/313\/revisions\/819"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=313"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=313"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/gorzkayuca.com\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=313"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}